Dzień dobry

Pierwszy dzień i pierwszy wpis.
Chciałem wyjechać 3 dni wcześniej ale przez codzienne pożegnania z przyjaciółmi nie dawałem rady wstać rano. We wtorek zaszyłem się w domu i załatwiłem ostatnie sprawy przed wycieczką. Postanowiłem że w środę ok. 10 rano staje na wyjeździe z warszawy i zaczynam przygodę.

Rodzice zapytali się czy mogą mnie odwieźć na przystanek skąd zaczynam łapać stopa. Dla mnie bomba. O 11 byliśmy na miejscu. Po ok 30 minutach podchodzi do mnie chłopak. Gosha, taki typowy panczur. Kolczyki, zielono fioletowe włosy, srebrne kły, na bosaka…
-cześć, sorry że tak daleko się zatrzymaliśmy ale za szybko jechaliśmy. Jedziesz do suwałk z nami?
-Jasne!
Wyjeżdżając trzy dni później niż planowałem postanowiłem nie zatrzymywać się w Wilnie ani w Kownie. Chciałem dojechać do Rygi jak najszybciej.

W samochodzie prawie nie było miejsca więc musiałem jechać z 20 kg plecakiem na kolanach. Po chwili rozmowy kierowca mówi, że on zawozi ich do Wilna skąd mają w planach dojechać rowerami do Rygi, a on sam jedzie dalej do… Rygi! Jeszcze pyta się mnie czy może chce z nim do Rygi jechać bo ładne miasto. No to jadę.

Rozmawiamy kto gdzie co i dlaczego. Misha, kierowca, mówi że skoro jadę przez Hongkong to żebyśmy się wymienili kontaktami bo on tam będzie pracował i będę miał nocleg zapewniony. No to bomba. Pyta się dalej czy mam jakiś nocleg w Rydze. Nie mam. Nie myślałem że dziś już tam będę a poza tym nie mam ani jednego noclegu zapewnionego na mojej wycieczce. Więc Misha stwierdził, że koniecznie musi mi załatwić nocleg. Dzwoni raz drugi trzeć czwarty… dziesiąty… Jest! Będziesz nocować u mojej koleżanki ale musimy zdążyć przed 24. Ekstra.
Zaczyna padać deszcz więc Gosha że swoją dziewczyna stwierdzają, że nie będą jechać rowerami w taka ulewę więc jadą z nami. Git, nawet znalazło się miejsce na mój plecak i nie musiał już mnie przygniatać.
Okazało się, że Gosha wraca z podróży do domu. Jego podróż trwała trzy lata i przez długi czas mieszkał na squacie w Barcelonie.
Dojeżdżamy do Rygi o 1 w nocy więc nici z noclegi u koleżanki Mishy. Ale nie ma problemu, Gosha zaprasza mnie do siebie.
U niego w domu zostałem przywitany przez jego mamę jakbym ja też był jej synem, który wrócił z trzy letniej podróży. Czaju? Chętnie! Po chwili cały stół nakryty. Pełno jedzenia. Własnoręcznie wędzona rybka złapana przez męża? 10/10!
Chwila gadki i rodzice mówią, że muszą iść spać bo za 4 godziny wstają do pracy.
-O jezu to ja przepraszam za fatygę i już kończę.
-Nie, nie. Jesteś przyjacielem naszego syna więc musisz pójść spać najedzony.
Przed pójściem spać rozkładam karimatę. Gosha się pyta co ja robię. Przecież mam pościelone łóżko w pokoju. Ok. to idę do łóżka.
Przed pójściem spać w mieszkaniu zaczęły wariować dwa koty, a ojciec zaczął chrapać, że myślałem, że oszaleje. Gosha chyba też tak pomyślał bo powiedział, że już nie może się doczekać aż wyjedzie do francji pojeździć na rowerze.
Jutro zwiedzanie Rygi, a potem dalej w trasę.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s