Ryga – Rīga

Wstałem ze świadomością, że będę zwiedzał miasto z ciężkim plecakiem. Ale nic to, taki mój los. Zacząłem się pakować do wyjścia. Pościeliłem łóżko i chce wychodzić, wtedy prawie oburzony Gosha pyta się mnie co ja robię? Przecież śniadanie na mnie czeka, a plecak mogę zostawić żebym nie musiał z nim po mieście chodzić. Zadowolony usiadłem do stołu. Gosha przyniósł naleśniki z jagodami i śmietaną.
Po jedzeniu idziemy do osiedlowego ciuchlandu, bo Gosha z dziewczyną wymyślili, żeby przyspieszyć dojechanie stopem do francji udadzą się w strojach ślubnych mówiąc, że właśnie jadą w podróż poślubna.

W sklepie Gosha znajduje dziecięce pianino, na którym próbuje stworzyć jakiś bit. Jego dziewczyna kupuję biała sukienkę i stara firankę z której zrobi welon. Sprzedawczyni słysząc ich opowieść daje 50% rabat. Wychodzi 3€ za sukienkę.

Gosha rozgląda się, co chwila mówiąc co się zmieniło przez te 3 lata jego nieobecności.
Pokazują mi drogę do centrum, po czym się rozdzielamy.

Oczywiście skręciłem nie w tym miejscu gdzie trzeba było. Dotarłem nad jakaś rzekę poza miastem. Pytając się o drogę do centrum dotarłem tam po godzinie marszu, najadając się po drodze malin.

Miasto samo w sobie jest ładne, jednak zbyt podobne do polskich miast, żeby mnie zachwyciło.
Dowiedziałem się, że most który jest na zdjęciu jest ulubionym mostem samobójców. Było już takich około 4. Jeden z nich powiedział, że nie skoczy jak mu przyniosą cukierki.

Misha napisał, że niestety nie udało mu się załatwić dla mnie noclegu. Pomyślałem, że w takim razie zacznę łapać stopa już dziś wieczorem. Idąc do domu Goshy zaczęło robić się późno, a mi głupio, bo miałem być wcześniej. Drzwi do mieszkania otwiera mi mama Goshy. Dawaj, obiad czeka. Chyba nie wie jaki byłem głodny…
Gosha ugotował wegetariańskie jedzenie. Były w nim chyba wszystkie dostępne warzywa + kasza gryczana. Idealna bomba energetyczna. Rozmawiamy chwile wspólnie przy stole. Mówię Goshy, że będę się zbierał. Więc pyta się gdzie załatwił mi Misha nocleg. Nigdzie, po prostu wychodzę. Nie, nie. Zostajesz u nas. Jutro rano na spokojnie wyspany sobie pojedziesz.
Jeden z kotów, który mnie nie nienawidzi położył się na przeciwko mnie i patrzył się na mnie całą noc.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s