Prawie ostatni dzień w Tallinie

Uradowany załatwieniem sobie transportu do Helsinek rozsiadłem się na jednej z ławek w porcie, oglądając wracające żaglówki. Co chwile ktoś mnie zagadywał widząc tabliczkę „Helsinki”.

image

Jedni byli pod wrażeniem mojej podróży, a inni mówili, że chyba zwariowałem. Nikt mnie nie weźmie na prywatną łódź nawet jak będę chciał za to zapłacić. Odpowiadałem z uśmiechem, że nie chce za to płacić i szukam transportu za darmo. Zazwyczaj odchodzili oburzeni.
Rozmawiałem dłuższy czas z młodym chłopakiem z polski, który organizuje rejsy po europie. Dostałem od niego kod do łazienek. Zaprosił mnie na swoją łódkę gdzie lekko imprezowali jego załoganci. Po paru godzinach kiedy już wszyscy spali, a w porcie zrobiło się cicho uznałem, że to dobra pora skorzystać z kodu, który dostałem.
Na miejscu znajdowała się również pralnia gdzie zostawiłem plecak. Po umyciu się i szybkim praniu wyszedłem na miasto.
Tuż przy przystani znajdował się spory budynek, z którego dobiegała klubowa muzyka. Poszedłem tam z myślą, że przetańczę cała noc i nie będę musiał spać w chłodną noc, a wyśpię się w dzień.
Byłem w szoku co zobaczyłem na miejscu w „klubie”. Był on na dachu budynku. Dj puszczał muzykę z winyli… ale było może 6 osób i do tego wszystkie siedziały. Parkiet pusty. Nie będę się wygłupiał, może tu się nie tańczy? Wychodząc zaczepiłem dziewczynę pytając czy może wie gdzie tu jest jakiś fajny klub?
-taki żeby potańczyć?
-tak!
-Hollywood club
-ok, dzięki. Daleko on jest?
-blisko ale musisz być na liście żeby tam wejść.
-aha. To fajnie…
-podaj mi swoje imię i nazwisko. Ja tam właśnie jadę ze znajomymi to Cię wpiszę. Niestety nie mogę Cię zabrać taksówką bo jest już pełna.
-spoko, nie ma problemu!
Jest! Niewierze ale może się uda. Dotarłem do klubu po 15 minutach. Przy bramce słyszę, że jak chce wejść to 12 euro, a jak jestem na liście to muszę iść tam. No to poszedłem tam gdzie sprawdzali listę obecności, nie wierząc, że na niej będę. Chwila rozmowy przy liście. Jestem, nie ma mnie. Jestem, nie jestem i tak parę razy. Po pokazaniu dowodu wyszło, że jestem. Dostałem bilet, pieczątkę i karteczki na drinki. Na bilecie widniał napis VIP. Serio? Świetnie może coś jeszcze dostanę? Wchodzę do środka i pytają się czy chce jakiś rysunek na ciele farbami flo. Jasne, na pół twarzy poproszę. W klubie było tak jak chciałem żeby było. Dużo ludzi, wszyscy tańczą. Dziewczyby, która mnie zaprosiła nie spotkałem. Co chwile ktoś przechodził przez parkiet z tacą drinków częstując wszystkich do okoła.

image

Tak jak chciałem przetańczyłem cała noc wychodząc o 5 rano z klubu.

image

Miasto mimo wcześniej/późnej pory tętniło życiem. Typowe imprezowe miasto gdzie jest pełno wyluzowanych turystów ze wschodu i zachodu europy.
Marzyłem, żeby w końcu pójść spać. Zmyłem klubowy makijaż i szykowałem sobie łoże do spania w ciepłej pralni. Wszystko gotowe. Mata, śpiwór poduszka rozłożone.

image

W tym momencie wchodzi jakiś typ i ma pretensje, że tu jestem. Zaczyna pytać jak tu wszedłem, skąd miałem kod? Eee, nie wiem, nie pamiętam. Nie krzycz Pan, idę sobie już… Na zewnątrz było jeszcze chłodno. Nie chciało mi się znów szykować miejsca do spania. Położyłem plecak na ławkę i zacząłem chodzić w tą i z powrotem. O 8 rano słońce zaczęło grzać. W końcu będę mógł spokojnie zasnąć. 4 godziny snu i płynę. Trochę mało ale co zrobić. Tuż przed zaśnięciem dostaje smsa, że przekładamy odpłynięcie na następny dzień o 8 rano z powodu złej pogody na morzu. Świetnie, porządnie się wyśpię chociaż.

image

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s