Taksówką do Petersburga

Miałem wstać wcześnie ale za dobrze mi się spało, żeby tak się stało.

Wstałem przed południem. Szybkie pakowanko plecaka, posprzątanie po sobie, złożenie pościeli i jestem gotowy do wyjścia. Wszystko mam? Jak wyjdę zostawiając coś to będę musiał czekać na Martina do wieczora. Dobra, aż taką gapą nie jestem, idę!
Przechodząc przez miasto zachaczałem o sklepy w poszukiwaniu karimaty. W jednym ze sklepów, chyba najdroższym jakim byłem, zobaczyłem promocje na kozacką karimatę. Kosztowała 20 euro czyli prawie tyle samo co w polsce. Bez zastanowienia kupiłem ją, chciałem jeszcze kupić kompas się były za drogie. Idąc na wcześniej wybrane miejsce do łapania stopa trafiłem na targi zdrowej żywności. Wstęp był darmowy tak samo jak i jezdnie w środku. Przeszedłem przez całe targi cztery razy i byłem najedzony.

Zadowolony poszedłem docelowo na łapanie stopa. Było ono dalej niż myślałem. Szedłem 3 godziny przez parki, lasy i osiedla. W końcu położyłem się gdzieś w parku nie mogąc już ruszyć nogą nawet o centymetr.
Karimata okazała się strzałem w dziesiątkę. Poprzednia działała chyba na zasadzie placebo. Coś jest między mną, a ziemia więc powinno być mi ciepło i miękko. Może na trawie nie było najgorzej ale na betonie powiedzenie „twardy sen” nabierało innego znaczenia…

Następnego dnia miałem do przejścia jeszcze 5 km. Wstałem i zobaczyłem, że nie wyłączyłem komórki. I jak ja teraz dojdę na miejsce jak nie mam mapy, a jestem po środku niczego? Tak, tak wiem. Najlepsza jest mapa papierowa. Poszedłem na czuja oszukując sam siebie, że pamiętam co wczoraj pokazywał gps. Doszedłem do jakiego sklepu spożywczego. Nie ma tego złego, coś zjem. Ile euro mi zostało? Dokładnie 1,19. Bagietka, szynka i chipsy na poprawienia samopoczucia jadł będę miał gorszą chwilę.
image

Telefon prawie naładowany. Mogę iść. No tak… 2 km nie w tą stronę szedłem. O 12 zacząłem łapać stopa. Po 10 minutach zatrzymał się facet jadący na ryby z córkami do miasta Porvoo. Wysadził mnie przy stacji i stamtąd po 15 minutach jechałem 150 km/h do miasta Kotka. Zatrzymałem się koło restauracji przy autostradzie. Łapałem stopa przez 30 minut.

Nikt się nie zatrzymał. Poszedłem do restauracji, uzupełniłem butelki, po raz ostatni wodą z kranu. Wychodząc z restauracji spytałem się kobiety czy może jedzie do Petersburga. Nie mówiła po angielsku. Znała fiński i rosyjski. Wytłumaczyłem, że podróżuje stopem i jadę do Rosji. Powiedziała, że chciała by mi pomóc ale nie ma miejsca w samochodzie. W tym momencie podjeżdża jej mąż, mini vanem z trójką dzieci i bagażami w środku. Z lekką pretensją pyta się żony czego ja chcę. Wytłumaczyła mu szybko o co chodzi. On spojrzał na mnie i mój plecak. To cały Twój bagaż? Da. No to co się nie zmieści? Dawaj! Zrobił małe przemeblowanie bagaży i dziećmi i po chwili jechałem jak król mając nogi na plecaku.
image

Vladimir był pochodzenia rosyjskiego, mieszkając od 20 lat w Finlandii. Jego matka urodziła się w Karelli, a ojciec był polakiem służącym w polskim wojsku. Niestety nie mówił ani trochę po polsku. Nie przeszkadzało to nam w rozmowie. Ja o polsku on po rosyjsku. Gdy dojechaliśmy do granicy powiedział, że będziemy czekać około dwóch godzin, więc jak chcę to mogę iść na piechotę i złapać stopa za granicą. Bałem się, że zaczną przeszukiwać mój plecak, a nie chciało mi się go znów pakować, dodatkowo nie byłem pewny czy wszystko co w nim mam mogę wwieźć na teren Rosji. Aż do granicy rozmawialiśmy cały czas co chwilę wychodząc z samochodu. Samochody przesuwały się średnio co 30 minut o 5 samochodów. W pewnym momencie zobaczyłem jak jeden z chłopców bierze moją paczkę chipsów i rozwala ją o własną głowę. Chipsy rozsypały się po całym samochodzie. Tak dowiedziałem się, że Arseniy ma autyzm.
Przy kontroli paszportowej Pani zapytała gdzie mam kartę turysty. Wiza? Jest w paszporcie. Niet. Kartka turysty. O ho, zaczyna się Rosja. Na szczęście Pani mi tę kartkę po prostu dała do wypełnienia. Szybko ją wypełniłem i byłem na terytorium Rosji. Jest! Udało się, dojechałem autostopem do Rosji.
Dojechaliśmy na pierwszą stację. Vladimir przyjeżdża tylko po benzynę, która jest trzy razy tańsza niż w Finlandii. Zaprosił mnie na obiad do pobliskiej restauracji. Powiedział, że zaraz mi załatwi stopa. Po chwili wraca wyraźnie dumny. No to chyba mu się udało, pomyślałem. 2000 rubli i jedziesz do Petersburga Victor! No to załatwił… Podziękowałem za pomoc i obiad. Zacząłem sam szukać podwózki do Petersburga.
image

Wszyscy mówili, nie albo za pieniądze. Kurde jak ja mam przejechać przez całą Rosję jak tu tak jest? Zobaczyłem faceta ubranego w sportowy uniform z trzema paskami zaczynającymi się przy szyi, a kończącymi się przy kostkach. Napewno złapie w takim stroju, stojąc w miejscu gdzie samochody nie mogą się zatrzymać. Gdy tylko o tym pomyślałem zatrzymał się samochód koło sportowca i zabrał go. Nie… To nie możliwe. Pewnie byli umówieni, a może tu tak to działa? Poszedłem w to samo miejsce. Robiło się ciemno i zacząłem rozglądać się za miejscem do spania. Zastanawiałem się też jak już złapie stopa to jak dojadę pod wskazany adres przez koleżankę? Przecież będzie późno w nocy. Po 10 minutach zatrzymuje się z pyskiem ciężarówka. Na Petersburg? Da, dawaj! No i jadę. Sasha, kierowca ciężarówki, był bardzo gadatliwy. Przytakiwałem mu przez większość czasu. Spytał gdzie do Petersburga chce dojechać. Pokazałem mu adres. Dobrze, jak dojedziemy do bazy przesiądziemy się do mojego samochodu i Cię tam zawiozę. Ekstra, taksówką spod granicy. Gdy dojechaliśmy do bazy chciałem wyjść. Sasha krzyknął na mnie, że nie wolno bo tu trzy psy kaukaskie. On sam się ich bał. Zaparkował samochód jak najbliżej ciężarówki i ruszyliśmy. Nocna i jazda przez miasto jadąc 120 km/h, trąbiąc, klnąc i pospieszając nieliczne samochody, dostarczyła mi nie lada rozrywki. Pod domem Ani pożegnałem się z Sashą. Pogadaliśmy chwilę z Anią jak to do tej pory mi się podróżuje i poszliśmy spać. Dostałem własny pokój i wielkie łóżko. Padłem zmęczony nie mogąc się doczekać zwiedzania Petersburga.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s