Moskwa w jeden dzień

Pieszy dzień w Moskwie i ostatni. Szybkie dojechanie do placu czerwonego, obejście parku Aleksandrowskiego i mogę ruszać na wchód.

Tak miało być ale…
No właśnie, Roman numer 2 zachęcił mnie do zobaczenia festynu lotniczego. Dodatkowo powiedział, że może mi kupić za 350 rubli internet na cały miesiąc bez limitu. Zapisał mi na kartce gdzie mam jechać zapewnił mnie, że zadzwoni do mnie jak tylko rozładuje towar. Oczywiście nie zadzwonił.

Najpierw poszedłem na przystanek autobusowy. Tam pokazałem kartkę z adresem. Nikt nie wiedział gdzie to i przede wszystkim jakie samoloty… Tylko dwóch osiedlowych chłopaków powiedzieli, że wiedzą gdzie to i żebym pojechał z nimi marszrutką. Marszrutki można porównać do busików w Zakopanem. Działają na takiej danej zasadzie.
No dobra to jadę z nimi. Gdy przyjechał nasz busik powiedzieli coś kierowcy pokazując na mnie. Usiadłem z tylu, a chłopaki koło kierowcy gadając cały czas z nim. Jechaliśmy z godzinę. Już miałem paranoje 4Z (zgwałcą, zabiją, zgwałcą i zjedzą). Dojechaliśmy na końcowy przystanek. Powiedzieli, że wysiadamy. Zaprowadzili do innego busiku, znów coś powiedzieli kierowcy i powiedzieli żebym wsiadał. Oni sami gdzieś sobie poszli pozdrawiając mnie. Zaraz, a pieniądze za pierwszy bus? Kto zapłacił? Oni? Kierowca zapomniał? Nie wiadomo…

Dojechałem na miejsce. Mnóstwo policji, wykrywacze metali, psy. Taka szopka pokazania siły władzy jak wszędzie w Rosji. Kupiłem coś do jedzenia i już chce wchodzić w bramę gdy policjant mówi, że na samoloty to tylko busem. Znów? Przestaje mu się to podobać. Na szczęście okazało się, że busik darmowy i jedzie jakieś 100 m. Przed wejściem do autobusu przeszukanie. Kurde nie chce, zabiorą mi noże i gaz, który nie wiem czy mogę mieć. No ale co mam teraz zrobić jak policjant przede mną stoi i czeka aż zdejmę plecak. Mam odejść? Uciekać? Przecież zaczną do mnie strzelać albo… 4Z. Zdejmuje plecak i patrzę jak detektorem maca mój plecak. Znajduje tylko jeden nóż. Wiadomo, że to szopka z tym bezpieczeństwem. Mówi, że muszę go zostawić i odbiorę go później. Nie mam też możliwości zwrócenia.
Wsiadam do autobusu ze smutna miną mając nadzieje, że choć trochę pokaz wynagrodzi mi stratę.
Ta… 800 rubli wejście. I oczywiście na wejściu kolejne przeszukanie tym razem jak na lotnisku.
Siadam przed bramkami, rozkładam jedzenie i patrzę na samoloty latające w tą i z powrotem. Niby fajnie. 5 myśliwców lecących tuż koło siebie i wykonujące akrobacje powietrzne. Na ziemi za bramkami stało paręnaście samolotów transportowych. Wszystko fajnie ale nie interesuje mnie to w ogóle. Chce do Moskwy! Chcę wyjść w tego cyrku. Nie można. Tylko busem. Ok, który mnie zawiezie tam gdzie byłem? Żaden. Świetnie. Faktycznie będąc 100 m od mojego noża autobus nie zatrzymuje się i wywoziu mnie 3 km dalej. Idę o nóż! Zły, że tracę czas i że zaraz się dowiem, że nie wiedzą nic o moim nożu. Dochodzę tam gdzie go zostawiłem.
Na miejscu podchodzę do policjanta, który odebrał mi nóż. Z daleka mnie zauważył i uśmiecha się prześmiewczo. Już słyszałem jak mówi „ale ja nie panimaju, jaki nóż?”. Podchodzę, a on do mnie, żebym poszedł za nim. Dołącza do nas jeszcze dwóch innych policjantów. Nie ma to jak w Rosji być eskortowany przez trzech policjantów przy tłumie ludzi. Dochodzimy do jakiś ważniejszych mundurowych.
-Czemu chciałeś ten nóż nielegalnie przemycić?
-Ja nic nie chciałem! Nie wiedziałem, że nie można.
-A po co nosisz go że sobą?
-Jadę z Polshy autostopem nad Bajkał. Może mi się przydać po drodze.
-GDZIE? BAJKAŁ?
Zawołał swoich kolegów i powtórzył czego się przed chwilą dowiedział. Wszyscy zaczęli się śmiać. Powiedzieli, że odważny Polak. Fajnie dziękuję, że poprawiłem wam humor ale co z moim nożem? Proszę, masz. Powodzenia.

Nie mogłem w to uwierzyć przez jeszcze dłuższą chwilę, a może ta dzika zła Rosja nie jest taka zła?
Zadzwoniłem jeszcze do Romana czysto rozrywkowo wiedząc, że i tak nie odbierze. Poszedłem szukać sklepu, żeby kupić coś na kolację. Zacząłem zabijać czas. Nie chciałem jechać do Moskwy na noc nie wiedząc czy tam gdzieś można za darmo spać. Nie chciało mi się też łapać stopa następnego dnia rano pamiętając jakie były korki do miasta. Poszedłem na dworzec. Na dworcu nie było możliwości spania. Poszedłem w zdłuż torów. Rozłożyłem karimatę, zjadłem kolację i przy kojącym dźwięku przejeżdżających pociągów zasnąłem.

image

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Moskwa w jeden dzień

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s