Plac Czerwony, Arbat i zupa Koreańska

Nie mogąc już oszukiwać samego siebie, że nie słyszę kolejnego pociągu przejeżdżającego 20 m ode mnie, zacząłem się pakować.

Idąc na dworzec zauważyłem możliwość wejścia od strony torów za darmo. To pewnie taka zniżka dla mieszkańców dworca. ;D Ze względu na bardzo wczesną porę nikogo nie było na dworcu i wszedłem na niego niezauważony. Podjechał pociąg i gdy tylko ruszył zaczęło lać. Uśmiechnąłem się do życia i zasnąłem. Obudził mnie kontroler biletów. O ho, zaraz wyjdzie mi bokiem moja oszczędność… Ale on tylko powiedział, że to końcowa stacja. Jestem w Moskwie! W końcu, po wczorajszych mękach doczekałem się.

image
Wszystkie bilety, nawet jednorazowe są magnetyczne

Kupiłem bilet za 50 rubli na metro. Dojechałem na plac czerwony. Idę w jego stronę. Znów bramki przed wejściem… Ale jeszcze nie działają i przechodzę koło nich. Wchodzę na plac. I co? Zasłonili mi go! Postawili na środku jakąś wielką scenę, dookoła trybuny, w okół festyn zwierząt wiejskich dla dzieci, żeby mogły je pogłaskać. Obchodzę plac w okół tam gdzie się dało. Znajduję informację turystyczną. Otwiera się za 2 godziny. Idę więc szukać wifi.

image

Przechodzę przez park Aleksandrowski i siadam przed restauracją z darmowy wifi. Siedzę tam dłuższą chwilę i o 10:00 ruszam do informacji. Bramki zaczęły działać…

image

Gigantyczna kolejka przed nimi… Szukam miejsca żeby zostawić plecak na 10 minut. Szukam, szukam. Idę tam, pytam. Nie wiedzą. Nie mogę zostawić. Przy bramkach też nie mogę zostawić. W końcu znalazłem, jest punkt gdzie można zostawić rzeczy. Ale tylko z biletem do Krymu… 400 rubli. Może już ruszać na wschód? Skoro Moskwa mnie tak brutalnie odrzuca… W akcie desperacji wchodzę do ekskluzywnej restauracji. Można zostawić plecak na 10 minut? A bomba w środku jest? Yyy… No nie ma. No to można i na godzinę zostawić. Super! Idę na plac. Przeszukano przed wejściem i co? Informacja zamknięta. Ah, serio? Wracam po plecak. Idę do metra. To miejsce mnie najbardziej interesuje z całego miasta. Po drodze zauważam w Burger Kingu kanapkę, która jest czarna. Nie mogę się otrzymać, muszę sprobować.

image
TANKO KOMBO

Jeżdżę od stacji do stacji. Wysiadam na jednej z nich. Robię zdjęcia, zagaduje do mnie jakiś facet. Turysta? No raczej! Skąd? Z Polshy. A Ty? Toże turysta ale z Francji. Niesamowite, Francuz i mówi o angielsku. Gadamy chwilę. Pyta się na ile zostaję.
-Nie zostaje. Moskwa mnie nie chce.
-Jak to?
-No normalne, nawet nie mam gdzie spać.
-Nie masz? Wiesz co, mój kolega trafił do szpitala i będzie tam przez trzy dni. Może możesz na jego miejsce wskoczyć bez płacenia?
Nawet nie będę pytał tylko wejdę do tego hostelu jak do siebie. Dojechaliśmy do hostelu G-art. Mały, twarde łóżko, prysznic, kuchnia, wifi. Wszytko czego potrzebuję. Swoją drogą to nawet nie wiedziałem, że hostel może być taki tani. Od 4 do 6 dolarów z noc.
Wchodzę za Francuzem, który pokazuje moje łóżko. Pokój około 10 osobowy, łóżka 3 piętrowe. Zostawiam swój plecak na łóżku i idę pod prysznic, potem chwilę siedzę w internecie i spać.

Następnego dnia plan jest taki. Zostawiam plecak, nawet płacąc za to, w hostelu. Zwiedzam Moskwę, a dokładnie metro, kupuję kartę sim z internetem i ruszam na wschód.

Noc minęła bez zbędnych wrażeń dzięki zatyczkom do uszu. Zaczynam pakować plecak zabierając najważniejsze rzeczy, które nie mogą zginąć i te, które będę potrzebował w ciągu dnia. Wszystko spakowałem? Chyba tak, a jeszcze dysk muszę wziąć żeby zdjęcia i filmy zgrać. Szukam, szukam. Nie ma. Rozpakowuje cały plecak. Szukam, nie ma. Ze stoickim spokojem idę do recepcji i pytam czy może ktoś oddawał mój dysk. Nie, nikt nie oddawał. Wracam do pokoju i zaczynam szukać po podłodze, między butami, pod łóżkami. Nie ma. Nie ma też mojego polaru. Ah kurde ile rzeczy ja jeszcze zgubię. Dobrze że zdjęcia mam jeszcze zgrane w chmurze google. Szkoda dysku trochę. No i będę musiał kupić jakiś polar… Nie! Tylko nie to! Moje magnesiki! Wszystkie są w pokrowcu razem z dyskiem… Płaczę, walę głowa w ścianę, zabijam ludzi ze wściekłości… No dobra może nie aż tak ale byłem w takim stanie, że mogło by tak być.
Chociaż ostał się magnesik z Moskwy. Gówno. Nie ostał się, był w polarze… Nie kupuję już magnesów! Nigdy! I zdjęć też nie będę robić! To pewnie ten francuz, którego już but było w hostelu. No ale, żeby polar kraść? Szukam jeszcze po całym hostelu, udając spokojnego, w miejscach gdzie nawet wczoraj niebyłem. Dobra odechciało mi się tego metra nawet. Jadę za wschód.
Wracam do pokoju po plecak.
Dziewczyna się mnie pyta czy widziałem może jej kubek. Nie. Mi też zginął polar i dysk.
-Czarny polar?
-Tak.
-Przepraszam Cie, wczoraj mi było strasznie zimno i myślałam, że to bluza kolegi i założyłam go na noc, a dysk wpadł w polaru i nie bałam się, że ktoś go zdepcze albo weźmie.
W tym momencie byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Nic nie zgubiłem! Nikt nic nie ukradł. Valeryi zapytała się mnie czy mam jakieś plany na dziś. Zwiedzam metro, jakieś inne punkty turystyczne kupuję internet i wyjeżdżam. Mogłabym iść z Tobą? Nie ma problemu tylko to trochę nudne może być. Egipcjanin, który spał podejmą spytał czy może iść z nami. Jasne, że tak.
image

Razem zwiedziliśmy Moskwę udając się do większości punktów turystycznych. Wróciliśmy do hostelu o 1 w nocy. Poszliśmy do kuchni coś zjeść. Mając świadomość, że z naszych składników średnio się da przygotować coś dobrego. Nie miałem ochoty na jedzenie. W kuchni zastajemy Cheol’a. Turystę z korei, który podróżuje już ponad rok. Gotował jakąś zupę z kurczakiem, warzywami i czosnkiem. Powiedział, że to taka uboga wersja tradycyjnej zupy koreańskiej. Przygotował ją w największym garnku jak był w hostelu. Dał mi ją spróbować… To było przepyszne! Zacząłem się modlić, żebym mógł wziąć pełny talerz tej zupy. Pochwaliłem go za ugotowane tak pysznej zupy. Ukłonił się prawie do kolan i powiedział, że to będzie dla niego miłe jak zjem jej więcej. Miłe dla niego? To co ja mam powiedzieć? Zjadłem trzy talerze tej zupy. I następnego dnia na śniadanie kolejne dwa. Było to najlepsze danie jakie jadłem od wielu dni.

Następnego dnia Mahoud wyjeżdżał tak samo jak i Valeriy. Postanowiłem dotrzymać im towarzystwa i wjechałem na wyjazdówkę dopiero wczesnym wieczorem.
Prawie już dojechałem na docelową stację. Wtedy zobaczyłem oczyma wyobrazi jak moje spodnie, bokserki i skarpetki wiszą w suszarni w hostelu… No to na zad. Bałem się tylko, że przypomną sobie, że nie zapłaciłem za przechowanie bagażu, a przede wszystkim, że nie zapłaciłem za nocleg. Na szczęście nikt nic nie mówił. Jadę znów ma wlotówkę. Jak wyszedłem z metra było już ciemno. Miałem 6 km do przejścia na miejsce, które było polecane w internecie. Byłem już prawie na miejscu, musiałem jeszcze tylko przejść przez ulice. 5 pasów w jedną i 5 w drugą. Przebiegam niczym sarenka, a po drugiej stronie wita mnie Sasha. Ukrainiec jadący do Kazania. Dawno nie wydziałem tak uśmiechniętego człowieka.
Zaczęliśmy łapać stopa w polecanym miejscu.

image

image

Miejsce było mocno średnie. 4 pasy gdzie samochody jadą bardzo szybko. Postanowiliśmy iść dalej. Przeszliśmy około 4 km. Sasha cały czas robił zdjęcia, wszystkiego! Doszliśmy na stację benzynową. Powiedziano nam, że 500 m dalej są światła. To było idealne miejsce. 3 pasy, światła, a za światłami zatoczka.

Po 20 minutach zatrzymuje się samochód. Kobieta mówi, że 10 km dalej jest jeszcze lepsze miejsce i może nas tam zawieść. No to dawaj! Po drodze ojciec kobiety jak dowiedział się, że Sasha jest z Ukrainy, a z Polski zaczął chyba coś nie miłego mówić. Sasha wyraźnie posmutniał. Ja poszedłem spać. Miejsce rzeczywiście okazało się świetne. Jeden pas, światła i większa zatoczka od poprzedniej. Było ciemno i zimno, około 6 stopni. Zatrzymuje się ciężarówka. Kierowca mówi, że może nas zawieźć na rozwidlenie na Niżny Nowogród. Super! Wsiadamy, a ja znów momentalnie zasypiam. Wychodzimy z samochodu na rozwidleniu. Takiej mgły nigdy nie wydziałem. Nie jeździły też żadne samochody. Zmarznięty, zmęczony i głodny zacząłem iść przed siebie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s