Nocleg u Biologa

Nocleg w Irkucku załatwiłem przez CouchSurfing. Niedaleko centrum miasta. Tylko, że mnie miasto nie interesuje. Chcę pod namiot, nad Bajkał!

Idąc pod wskazany adres zastanawiałem się jak zorganizować sobie czas w Irkucku. Fiodor, u którego nocowałem był nauczycielem biologii na uniwersytecie. Cieszyłem się z możliwości spania w ciepłym miejscu ale byłem też spragniony przygód.
Drzwi otworzył mi chłopak postury zapaśnika.
-Część, Victor. Proszę wejdź.
-Aaa… No siema, a gdzie Fiodor?
-To ja.
Na wstępie usłyszałem wymaganą formółkę o bałaganie. -Przepraszam za bałagan ale właśnie wróciłem z raftingu. Raftingu? Rozejrzałem się po mieszkaniu i wszędzie leżał sprzęt turystyczny. Dwa rowery do downhillu. Na nich lina wspinaczkowa. W każdym rogu duży plecak lub worek transportowy. Na drążku zawieszone czekany. Chyba nie będę się z nim nudził, pomyślałem.
-Victor, następne 3 dni mam wolne. Może chcesz jutro pojechać nad Bajkał. Możemy też tam nocować pod namiotem.
-Jasne, że tak!
Jeszcze tego wieczoru przejechaliśmy przez miasto. Po drodze Fiodor opowiadał o mieście. Mówił jakby był przewodnikiem miejskim. Każdy budynek z dokładną datą.
Spotkaliśmy jego koleżankę, która nas zaprosiła na czai.
Jej mieszkanie było niezwykle małe. Miało może 15 m. W trójkę usiedliśmy przy małym stole. przez okno było widać panoramę Irkucka.
image

Ada dbała cały czas, żeby stół był pełny jedzenia. Miałem okazje spróbować brusznicy z mlekiem zagęszczonym oraz szyszek. Śmieli się ze mnie gdy nie radziłem sobie z pestkami szyszek.

image

image

Porozmawialiśmy dłuższą chwilę i Fiodor powiedział, że musimy się zbierać na następne spotkanie.
Z Sabiną poszliśmy na spacer po mieście. Fiodor chciał wejść do muzeum, które znajdowało się na statku. Niestety był już zamknięty. Jednak nie przeszkodziło nam to w zwiedzeniu go.

image

Odwieźliśmy Sabinę i pojechaliśmy do domu spać.
Następnego dnia zebraliśmy się wcześnie rano i pojechaliśmy nad Bajkał, a dokładnie na wyspę Olchon.
Po drodze przejeżdżaliśmy przez krainę, która przypominała moim wyobrażeniom Mogile.

image

image

image

Jechaliśmy naszym samochodem jakby był przystosowany do offroadu. Pierwszy raz pasy bezpieczeństwa trzymały mnie abym nie walił głową w dach. Fiodor zatrzymywał się co jakiś czas i opowiadał o danym miejscu. Wspieliśmy się na jedną ze skał. Od tej pory wiedziałem, że będzie już tylko lepiej.

image

image

Na szczycie zapytał się mnie czy mam klaustrofobie. Ja? Nie, ani lęku wysokości, ani przestrzeni. Im wyżej tym lepiej. Możemy iść w takim razie do jednej z jaskiń. Tylko trzeba mieć czołówkę że sobą bo to nie jest „oficjalna” jaskinia. Jasne, że chce!
W jaskini utrzymywała się stała temperatura, 4°C. Zeszliśmy na dół. Doszliśmy do końca jaskini. Fiodor powiedział, że dalej nie idzie bo się nie mieści ale jak chcę to mogę spróbować. Mało jest miejsc gdzie jestem za „gruby” i tu też tak było. Przeszedłem bez trudu przez szczelinę dalej w głąb jaskini. Doszedłem do końca gdzie była rysa w skale. Wspiąć się? Nie… Bez przesady. Usiadłem na półce skalnej i zgasiłem czołówkę. Ciemno jak w… Głucho jak w… Absolutnie nie było żadnych dźwięków ani tym bardziej żadnego światła. Po jakimś czasie zacząłem widzieć co jakiś czas bliki świetlne. Chyba przez całkowity brak światła mój mózg zaczął emitować sztuczne światło. Uznałem, że najwyższa pora wracać.

image

image

Uradowani przejściem jaskini pojechaliśmy dalej. Na wyspę przedostawało się promem. Pech chciał, że akurat odpłynął jak przyjechaliśmy. No i godzina czekania.
Dojechaliśmy na miejsce. Rozłożyliśmy namiot w lesie i rozpaliliśmy ognisko. Ciepły posiłek, gorąca herbata i przez dwie godziny patrzyłem się na rozgwieżdżone niebo przedzierające się przez drzewa.

image

image

Następnego dnia pojechaliśmy nad wzgórze na, którym znajdowało się miejsce kultu dawnej religii. Było to bardzo turystyczne miejsce jednak mało kto fatygował się aby zejść na kamienistą plażę. Fiodor powiedział, że idzie się kąpać. Był zdziwiony temperaturą wody. Była cieplejsza niż w lato. Widząc jak Fiodor skacze co chwila do wody, przebrałem się w kąpielówki i pobiegłem do wody. Zatrzymałem się z jękiem gdy poziom wody przekroczył poziom moich kostek. Cieplejsza niż w lato to może i była ale to nie znaczy, że była ciepła. Miała około 8 stopni… Pomachałem Fiodorowi i wróciłem się opalać. Fiodor śmiejąc się ze mnie wrócił z nowym pomysłem. Co powiesz, żebyśmy się wspięli na tamtą skałę? Wspięli? Jasne, dawaj! Zostawiliśmy rzeczy na plaży i poszliśmy na skalę. Tam chwila relaksu zakładając się, który turysta zejdzie do plaży. Nie zszedł nikt.

image

image

image

image

Wracając do domu Fiodor powiedział, że jutro musi iść do pracy ale jak wróci to możemy pojechać wieczorem w góry. Czy on naprawdę powiedział „góry”? Oczywiście, że chce!
Poszedłem spać nie mogąc doczekać się następnego wieczoru.
Cały dzień zaleciał mi na porządkowaniu plecaka. Pranie, czyszczenie, naprawianie, szycie. Wieczorem gdy wrócił Fiodor zjedliśmy obfitą kolację.
-Położę się na chwilę i pojedziemy.
Obudziłem się o 3 w nocy. Rozejrzałem się, Fiodor też spał. Zły na siebie usnąłem mając nadzieje, że góry nie przepadły…

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Nocleg u Biologa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s